piątek, 7 grudnia 2012
A może jednak coś o przyjaźni
Ciężko mi się o tym wypowiadać, bo z autopsji wiem o niej niewiele. Mam wielu znajomych, których znam od dziecka, z którymi spędzam dużo wolnego czasu, ba! nawet z jednym takim znajomym dzielę się dachem. I co z tego? Żaden z nich nie jest mym przyjacielem, żaden nie zna mnie na tyle by mógł to samo powiedzieć o mnie. Fakt: często pomagamy sobie w naprawdę kryzysowych sytuacjach choć ja już takich zupełnie nie pamiętam, bo teraz jak mam kryzys to każdy szuka wymówki. To transakcja jednostronna. Oni mają problem to się zbierają w kupię i pieprzą o tym trzy po trzy dniami, tygodniami. Kiedy przychodzi do mnie problem i jak już mi się uda napomknąć o nim w 3minutowej pogawędce na balkonie to wtedy jest : "bo wiesz, mamy niewiele czasu by pogadać. dom, praca, dom".A w mojej głowie kłębi się pytanie: a teraz? Czemu, do cholery, teraz nie możemy pogadać???? I cisza. No i jak tu mówić o przyjaźni?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz